Archiwum       Polecamy       Forum       Blogi       Sieć sprzedaży       Prenumerata       Stowarzyszenie       Redakcja       Reklama       Mecenat       Sklep WWW       Kontakt    
 

Polecamy

dodano: 2010-06-22

More Is More

Zgromadzone na wystawie w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej prace w różny sposób odnoszą się do tworzenia osobistej przestrzeni.
Mniej znaczy więcej (ang. less is more) to głoszone przez Miesa van der Rohe hasło programowe światowego modernizmu w architekturze. Sformułowanie to stało się podstawą racjonalnego funkcjonalizmu, który potępił wszelki ornament, uznając go za zbrodnię. Co złego widzieli w nadmiarze artyści i myśliciele związani z modernizmem? Jaki zbiorowy sen ukryty jest za tym gestem? Czy chodzi po prostu o racjonalnie skonstruowaną utopię, która umożliwi zbudowanie dobrego i szczęśliwego społeczeństwa? Czy chaos i nadmiar stanowią zagrożenie?

O groźbie, jaką stanowi niekontrolowana akumulacja dóbr przekonuje tragiczna historia Homera i Langleya Collyerów. W 1947 roku martwych braci w ich mieszkaniu, w którym zgromadzili 130 ton rupieci, znalazła policja. Jak wykazało śledztwo Langley'a przygniotła sterta gazet, gdy niosł sparaliżowanemu bratu pożywienie. Homer wiele dni umierał z głodu. Historia dwójki zbieraczy stała się podstawą wyodrębnienia psychiatrycznej patologii zwanej syndromem Collyerów. Opowieść o braciach Collyer naprowadzać może na podobne w polu sztuki. Wystarczy tutaj przywołać „Merzbau” Kurta Schwittersa lub ogromne zajmujące „Fabbrica Rosa” Haralda Szeemanna, który zapytany o sposób powstania akumulacji odpowiedział, że zbiór stworzył się sam.

W tych olbrzymich i przekraczających skalę ludzką działaniach odsłania się próba zmierzenia się z przestrzenią psychiczną poprzez fizyczne działania w realnym miejscu. Wkroczenie w przestrzeń, która poddana została tego typu wypływającej z psychiki organizacji, narusza granice prywatnej psychozy jej twórcy. Miejsca te zamknięte i ukryte są najczęściej we wnętrzu, które siłą rzeczy wyobraża krajobraz psychiczny ich „architektów”.

Oskar Dawicki ukazuje monstrualny wymiar akumulacji podobnych do siebie przedmiotów; analogiczny gest widzimy w pracy Jordi Colomera, który dodatkowo podkreśla podział pomiędzy sferą publiczną i coraz bardziej odcinającą się od niej przestrzenią prywatną. John Bock w swoim teatralnym wideo odnosi się do historii braci Collyer, ukazując nam przerysowaną postać, której życiowe terytorium powstało w wyniku groteskowego nagromadzenia. W pracach Hansa Schabusa i Costy Vece widzimy osoby zmuszone do ucieczki z przeładowanych przestrzeni. Także Monica Bonvicini traktuje przestrzeń w kategoriach opresji – jej gwałtowne próby zniszczenia architektury utożsamionej z męskim porządkiem są jednak daremne. Merzbow z kolei pozwala odbiorcy doświadczyć w niezwykłym hałasie zgromadzonych dźwięków stanu bliskiego medytacji, powszechnie kojarzonej raczej z wyciszeniem niż ogłuszeniem. Zbudowana przez Gregora Schneidera, pusta i pozornie zwykła sala wystawiennicza, wskutek ledwie zauważalnej interwencji artysty zdaje się wciągać i zarazem wypychać widza na zewnątrz.


„More Is More”
Yomar Augusto, John Bock, Monica Bonvicini, Jordi Colomer,  Oskar Dawicki, Merzbow,  Hans Schabus,  Gregor Schneider, Costa Vece
kuratorzy: Daniel Muzyczuk, Agnieszka Pindera, Joanna Zielińska
Toruń, CSW Znaki Czasu
26.06. – 24.10.2010
otwarcie: 25.06.2010

Wersja do druku

John Bock, „Palms”, 2007, wideo, dzięki uprzejmości artysty

John Bock, „Palms”, 2007, wideo, dzięki uprzejmości artysty

Monica Bonvicini, „Hammering Out (An Old Argument)”,1998, DVD, dzięki uprzejmości artystki i Galerie Max Hetzler, Berlin, (c) Monica Bonvicini, VG Bild-Kunst, Bonn

Monica Bonvicini, „Hammering Out (An Old Argument)”,1998, DVD, dzięki uprzejmości artystki i Galerie Max Hetzler, Berlin, (c) Monica Bonvicini, VG Bild-Kunst, Bonn